OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Rokietnica – Skwierzyna (363)

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2021-03-06 (przebieg)

[Pokaż/ukryj poszczególne odcinki]
Punkt (województwo) km km taryfowy
[Pokaż/ukryj poza zasięgiem]
  Rokietnica  (P)
0,000 0
   
   
  Mrowino  (P)
3,603
   
   
  Przybroda  (P)
6,390
   
    13,098
   
   
  Pólko  (P)
20,032
   
   
  Lubosina  (P)
26,188
   
    34,224
   
    40,094
   
   
  Wituchowo  (P)
43,978
   
   
  Kwilcz  (P)
47,044
   
   
  Prusim  (P)
52,751
   
   
  Międzychód  (P)
63,223
   
   
  Wierzbno  (F)
71,502
   
   
  Goraj  (F)
75,173
   
   
  Przytoczna  (F)
79,809
   
   
  Rokitno  (F)
82,347
   
   
  Chełmsko  (F)
86,859
   
   
  Skwierzyna  (F)
92,635
Obraz
Stan linii « Pokaż/ukryj

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Napisz email do redakcji | Jak dodać nowe zdjęcia?

Komentarze:

[pokaż/ukryj starsze ⇅]

  • #38 Prochiron (2021-11-29 16:14:19)
    W całej dyskusji nt. powrotu pociągów do Międzychodu najbardziej zastanawiają mnie powody, dla których od początku bierze się pod uwagę wyłącznie linię 368, pomijając zupełnie opcję 363. Rozumiem sprawy formalne, czyli skreślenie z ewidencji linii rokietnickiej, ale poza tym? Połączenie z Poznania przez Szamotuły jest o 10 km dłuższe i wymaga zajmowania magistrali na dłuższym odcinku, a przy tym na trasie nie widać znacznie większego zaludnienia, przynajmniej na oko. Z jednej strony mamy mieścinę Ostroróg, stricte turystyczne Chrzypsko i dość spory Sieraków, z drugiej zaś - Kaźmierz i Pniewy, skąd na pewno jest duży ruch w stronę Poznania. Może po prostu jest tak jak ktoś wyżej napisał, że mieszkańcy miejscowości przy DK92 po prostu odzwyczaili się od kolei i nie ma już tam potrzeb przewozowych? Oczywiście wariant sierakowski ma swoje zalety i byłbym bardzo zadowolony, gdyby stał się cud i rzeczywiście pociągi wróciły na tę linię. Wydaje mi się, że dobrym pomysłem byłoby też pominięcie kilku przystanków o małym znaczeniu, by nie wydłużać czasu jazdy.

    A propos odcinka za Międzychodem - może jakieś bezpośrednie połączenia z Poznania do Skwierzyny albo Międzyrzecza? W drugim wypadku dochodziłaby miejscowość turystyczna - Pszczew. Ale to już chyba zbyt duże oczekiwania :) Nadal perspektywa reanimacji 368 to dla mnie mglista przyszłość i specjalnie się na to nie nastawiam, bo może wyjść z tego wielkie nic.
  • #39 Błażej Kopka (2021-11-29 23:31:37)
    I prawdopodobnie wyjdzie z tego (reaktywacja 368) wielkie nic w lutym przyszłego roku, jak PKP przedstawi swój ranking i ceny.
    Skoro np. Chrzypsko już teraz bardzo kręciło nosem na małą sumkę za dołożenie się na przygotowanie studium, to gdzie i skąd niby dołoży się na udział (nawet jeśli tylko małoprocentowy) w projekcie za kilkaset mln??

    Na pewno jest tak, że mieszkańcy Pniew czy Kazimierza z uwagi na stosunkowo dobry kontakt drogowy "wzajemnie" olali PKP, ale z drugiej strony na pewno nie bez znaczenia ma po prostu rozparcelowanie terenów kolejowych i tuż przy nich na linii 363. Dzisiaj, nawet formalnie linia 363 nie podlega do programu "Kolej+" i nie mogła być w nim zgłoszona.

    Ale powtarzam - nie ma się co cieszyć, jak 368 nie ruszy, bo to oznacza, że jeszcze gorzej zachowana i wymagająca większych nakładów 363 nie ruszy nigdy, bo perspektywy unijne się kończą...
  • #40 (odp. na #39) wasiukibic (2021-11-30 07:58:18)
    Jak mieszkańcy Pniew ugrzęzną w korkach w zachodniej części Poznania, to retoryka może się zmienić. Z reaktywacjami nieczynnych linii kolejowych jest tak, jak śpiewał Cugowski - do tanga trzeba dwojga, najlepiej żeby mieszkańcy i samorządy miały parcie na to, a jeżeli mieszkańcom jest to obojętnie, lub robią za mało rabanu, to samorząd sam z siebie zazwyczaj nie będzie miał parcia na jakiekolwiek działanie. Mnie to dziwi o tyle, że w Wielkopolsce poszły pozytywne przykłady z Wągrowca czy Grodziska Wielkopolskiego, a dalsze działania (Międzychód, Śrem, Gostyń, udrożnienie ciągu Poznań - Bydgoszcz przez Gołańcz) idzie jak po grudzie. Problem tkwi też na szczeblu centralnym, bo program kolej + jest tak sprytnie skonstruowany, aby zrzucić z siebie odpowiedzialność, o czym wielokrotnie już pisałem. Przewozy zlikwidowane przez PKP, a teraz kasa na reaktywację ma płynąć z budżetów gmin i powiatów, które na dodatek dostaną po grzbiecie przez Polski Ład. Inna sprawa, to myślenie perspektywiczne; przewozy na linia "zawieszano do ogłoszenia", a więc tor miał być teoretycznie utrzymany w przejezdności, a w praktyce wygląda to, jak wygląda. W dodatku podejście z zabudową pod nieczynny tor, czy nawet naruszenie ciągłości pasa terenu... Czym się różni linia Rokietnica - Skwierzyna od linii Luboń - Wolsztyn - (Sulechów) - a no niczym. Dlaczego więc mieszkańcy żyjący wzdłuż tej drugiej mają mieć wygodny dojazd do Poznania, a ci pierwsi już nie? W normalnym kraju zarówno UMWW, PLK, PKP czy ministerstwo byłoby bombardowane non stop o taką niekonsekwencję.
  • #41 Błażej Kopka (2021-11-30 10:31:39)
    Jak to czym się różnią wspomniane linie? Na 356 ruch pasażerski był ZAWSZE, na pozostałych liniach upadł w latach 90-tych (i to w pierwszej połowie), czyli bez mała 30 lat temu, a to znaczy, że jak tyle ludzie nie potrzebowali pociągu, to jest pytanie czy faktycznie nadal potrzebują? No - małym wyjątkiem jest właśnie 363, bo tam ruch się dość długo utrzymał i logika wskazuje, że tu reaktywacja powinna być najprostsza - a guzik - właśnie nie.
    Mnie z kolei bardziej interesuje wg jakiego klucza zamykano takie boczne linie, że niektóre jednak przetrwały? Dlaczego z Wolsztyna można ciągle dojechać do Leszna, ale od drugiej strony z o wiele większego Gostynia już nie? Dlaczego Wągrowiec cały czas miał utrzymany ruch pasażerski, a jednak większy Śrem nie? Czy decydował stan linii, czy co? Bo w przypadku 368 (o czym wiele osób dzisiaj nie pamięta), to faktycznie wiadukt w Chrzypsku był jednym z gwoździ do trumny, bo on już się wtedy sypał de facto.

    A czy mieszkańcy utkną w korkach? Ja myślę, że już utknęli. Myślę, że mamy już apogeum ruchu drogowego - więcej aut już nie będzie. A mieszkańcy mogą być niekoniecznie zainteresowani koleją, bo w Polsce jest ciągle kult samochodu, który nie jest tylko utylitarnym środkiem transportu. Taki Gostyń - żeby po 2010 roku tracić połączenie kolejowe i nie walczyć o jego odzyskanie? Albo Śrem, gdzie na konsultacje w sprawie Kolej+ nie przychodził prawie nikt?
    Trzeba sobie uczciwie powiedzieć - nie można uszczęśliwiać ludzi na siłę. Być może smutna prawda jest taka, że ludziom wcale na kolei nie zależy.
    Z moich obserwacji wynika, że spora część społeczeństwa postrzega przemieszczanie się pociągiem czy rowerem albo autobusem jako przejaw niskiego poziomu życia, a auto, jakie by nie było to jednak auto, czyli prestiż! :)
  • #42 (odp. na #41) wasiukibic (2021-11-30 11:02:35)
    Pytanie dotyczyło tego, czym się różnią mieszkańcy Grodziska Wielkopolskiego i Wągrowca od mieszkańców Pniew, Międzychodu, Śremu czy Gostynia, że ci pierwsi mają pociągi, a ci drudzy mogą o nich jedynie pomarzyć. Ruch nie upadł, tylko albo był systematycznie wygaszany, albo urżnięty. Po prostu był prikaz, żeby ograniczyć sieć kolejową celem redukcji kosztów i wycinało się kolejne kursy, odcinki, czy całe linie, aby cyferki się zgadzały. Czasem kierowano się danymi dotyczącymi frekwencji (którą najpierw wygaszano), czasem stanem technicznym torowiska, niekiedy brano pod uwagę możliwości lub jej braku transportu alternatywnego, a czasem wyrzynano bez ładu i składu.
    "A czy mieszkańcy utkną w korkach? Ja myślę, że już utknęli." - czyli nie dość, że jesteśmy w dupie, to zaczynamy się tam urządzać i traktujemy to jako normę.
    "Myślę, że mamy już apogeum ruchu drogowego - więcej aut już nie będzie." - to samo mówiono 5 czy 10 lat temu, a liczba aut per capita systematycznie rośnie.
    "A mieszkańcy mogą być niekoniecznie zainteresowani koleją, bo w Polsce jest ciągle kult samochodu, który nie jest tylko utylitarnym środkiem transportu." - w wielu miejscach Polski na kolej zapatruje się przez pryzmat lat 90. - wygaszania popytu, niedostosowanego do potrzeb rozkładu jazdy, starzejącego się, niekomfortowego taboru, odwoływanych kursów, etc. Są jednak miejsca, gdzie to się zmieniło na lepsze. Pogadaj sobie z mieszkańcami Trzebnicy albo Lubina, czy teraz zgodziliby się na likwidację pociągów do Wrocławia, albo jakie są naciski w Jaworze czy Ząbkowicach Śląskich, aby bezpośrednie kursy do Wrocka zaistniały.
    "Trzeba sobie uczciwie powiedzieć - nie można uszczęśliwiać ludzi na siłę. Być może smutna prawda jest taka, że ludziom wcale na kolei nie zależy. - nie można uszczęśliwiać ludzi na siłę." - trzeba im pokazać realną alternatywę, a nie obiecanki-cacanki i gruszki na wierzbie. Ludziom zależy na sprawnym transporcie do pracy/szkoły/innych usług.
    P.S. zawsze miałem Wielkopolskę za rozwinięty i cywilizowany region; oni powinni być porównywani transportowo do Mazowsza lub Dolnego Śląska, a nie do Warmii, Mazur, Podlasia, etc. gdzie w kwestii kolei regionalnej i lokalnej wieje sandałem już od dekad.
  • #43 Błażej Kopka (2021-11-30 12:05:25)
    Wągrowiec dzisiaj też już by sobie nie dał wyrwać połączenia do Poznania - jasne, że tak.
    Ale Gostyń na to pozwolił, czyli ludziom nie zależało widocznie. W Śremie tak jak pisałem - zainteresowanie też niemal zerowe. Tak naprawdę jako tako to tylko Międzychód widać, że od lat walczy. Myślę, że ludzie nie wierzą zwyczajnie w realność powrotu linii kolejowych po latach. Pamiętaj, że w Wielkopolsce nie ma linii, która z sukcesem ruszyłaby po latach tak jak Trzebnica czy Bielawa.
    Moim zdaniem DŚ jest krajowym liderem rozwoju kolejnictwa i trudno im będzie dorównać (Mazowsze na pewno nie, bo poza WWK to pustynia jak wszędzie na wschodzie).
    Myślę, że trzeba by zrobić jakiś ciekawy spot reklamowy, pokazujący jak ruszyły dawno umarłe linie na DŚ (właśnie Bielawa, Trzebnica, Kobierzyce zaraz) i puszczać to w TV, żeby społeczność samorządowa w innych rejonach zobaczyła, że można!! W Wielkopolsce takich przykładów nie ma (bo Wągrowiec to była tylko modernizacja czegoś co i tak zawsze było, a nie jakiś start od zera), a ludzie nie interesujący się koleją zwyczajnie mogą nie wiedzieć, że takie kompletnie zaorane już niemal linie naprawdę mogą z powrotem zacząć działać, a nie tylko na papierze przed wyborami.
  • #44 Prochiron (2021-11-30 18:56:44)
    Ze Śremem i Gostyniem jest ten problem, że Niemiec pobudował dwa oddzielne ciągi dla obu miast i w tym cały sęk, przynajmniej na moje amatorskie oko. Różnica między Wolsztynem a Gostyniem jest taka, że przed Wolsztynem jest Stęszew i przede wszystkim Grodzisk, gdzie zazwyczaj masa ludzi wysiada. Gdybyśmy mieli jedną drogę żelazną Gostyń-Dolsk-Śrem-Poznań, to podejrzewam, że nikt by nigdy takiej linii nie zamknął, tym bardziej gdyby wychodziła w Kórniku. W każdym razie ruch autobusowy z Gostynia do Poznania jest dość spory z tego co się orientuję. Linię Wolsztyn - Leszno uratował być może ruch towarowy, położenie na trasie kilku większych miejscowości, generujących dużą frekwencję w godzinach szkolnych, może też zadziałało ogólnie położenie tej linii? Trudno orzec, bo koniec końców przewozy pasażerskie na tej trasie nie przysparzają przewoźnikowi niebotycznych zysków.
  • #45 (odp. na #44) wasiukibic (2021-11-30 19:22:05)
    "Ze Śremem i Gostyniem jest ten problem, że Niemiec pobudował dwa oddzielne ciągi dla obu miast i w tym cały sęk, przynajmniej na moje amatorskie oko." To jest problem, o którym pisałem wielokrotnie. Rozpatrywanie sieci kolejowej z perspektywy zastanego stanu sprzed 100 i więcej lat, zamiast dostosowania jej do współczesnych potrzeb. Niestety, poza budową krótkich odcinków łącznic, takie działania nie mieszczą się w głowach rządzących, a tym bardziej kulejorzy. Wielkim halo jest czasem przesunięcie peronu o kilkaset metrów; potrzeba do tego mega modernizacji za setki melonów.
  • #46 Błażej Kopka (2021-11-30 22:52:54)
    No tenże "Niemiec" moim zdaniem równie nietrafnie pobudował linie 368 i 363, bo to są defacto dwie linie równoległe, które w tym samym miejscu się zaczynają (czyli linia 353, a w domyśle Poznań dla relacji) i w tym samym miejscu kończą - w Międzychodzie. I teraz trzeba wybrać jeden z wariantów, bo w obecnej sytuacji nie ma kasy na budowanie obu linii jednocześnie.

    Z tym, że gdzieś się zachował ruch towarowy, to jest szansa na zachowanie ruchu pasażerskiego to bym się nie zgodził. Jest wiele linii, gdzie ruch towarowy był i jest, ale pasażerski padł, więc to średni wyznacznik chyba.
  • #47 irek (2021-12-01 10:02:02)
    Szanowni Państwo. Jaki jest sens dyskutowania w temacie transport kolejowy? Wystarczy zobaczyć, chyba wielu to śledzi, co się dzieje w w Kujawsko-Pomorskim https://pomorska.pl/… Proste pytanie - Czy komuś z decydentów/dyrektorów/prezesów zależy w ogóle na pasażerach/klientach? Czy to tylko bezpardonowa wojenka buldogów ....o kasę, po trupach do celu?! Czytając wszystko to co jest w temacie, nasuwa się pytanie-Kto tak naprawdę nami rządzi? Czy w ogóle ktoś nami rządzi? Za co się obecnie nie tknąć to jedyne miejsca w których panuje ład i porządek to ...Burdele!

[Dodaj nowy komentarz]

Sekcja komentarzy służy wymianie informacji, poglądów, oraz innych informacji pomiędzy użytkownikami Bazy. Prezentowane tutaj treści nie mogą być odbierane jako oficjalne stanowsko administratorów strony w jakiejkolwiek kwestii.
Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Linia kolejowa Rokietnica – Skwierzyna (363)

Do zapisu

Trwa zapis, proszę czekać...