OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Kłodzko Nowe – Kudowa Zdrój (- Náchod) (309) (galeria)

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2018-02-08 (podobiekty)

Aby zobaczyć wszystkie, lub dodać nowe zdjęcia, przejdź do galerii szczegółowej »

Obraz
fot. nieznany (1910)
opis ⇵
Obraz
fot. nieznany (1910)
opis ⇵
Obraz
fot. nieznany (1910)
opis ⇵
Obraz
fot. nieznany (1918)
opis ⇵
Obraz
fot. nieznany (1929)
opis ⇵
Obraz
fot. Werner & Hansjörg Brutzer (1984-01-05)
opis ⇵
Obraz
fot. Andrzej Matusiak (2004-05-15)
opis ⇵
Obraz
fot. Piotr Białek (2007-05-02)
opis ⇵
Obraz
fot. mlody1313 (2008-06-05)
opis ⇵
Obraz
fot. Bolesław Wojtyniak (2009-08-07)
opis ⇵
Obraz
fot. Dominik Miedzianowski (2011-09)
opis ⇵

Aby zobaczyć wszystkie, lub dodać nowe zdjęcia, przejdź do galerii szczegółowej »

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Napisz email do redakcji |

Komentarze:

[pokaż/ukryj starsze ⇅]

  • #2 (odp. na #1) Marek Potocki (2018-01-19 06:31:00)
    Dziękuję za bardzo ciekawy opis. Słyszałem do tej pory wersję, że Czesi byli zdecydowani przejąć ten teren ze względów historycznych i spróbowali przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ziemia Kłodzka nigdy do tej pory nie leżała w granicach Polski, a Czesi czuli się tu u siebie. Nie jest tajemnicą, że miejscowości w tym rejonie mają swoje tradycyjne czeskie odpowiedniki.
    Natomiast poza tematem, co do "nepomucków", są one powszechna terenie całego Śląska, aż za Zieloną Górę. Swego czasu byłem świadkiem, gdy w kościele w Gościkowie (koło Międzyrzecza), jakiś kleryk oprowadzał grupę i pokazując figurę właśnie św. Jana Nepomucena skomentował "to chyba jakiś lokalny święty". Mocno się zdziwił, gdy usłyszał jak bardzo jest on "lokalny".
    Odpowiedz»
  • #3 (odp. na #2) wasiukibic (2018-01-19 10:44:19)
    Nie tylko Kotlina Kłodzka. Pepiki byli zdecydowani przejąć Racibórz, Głuchołazy czy Śląsk Cieszyński, byli nawet w tym celu skonszachtowani z sowieckimi komendantami miast i metodą faktów dokonanych chcieli położyć łapę na tych terenach. W podobny sposób postąpili w 1919 roku, kiedy Polska walczyła o granice na zachodzie i wschodzie, pepiki nie niepokojone opanowały praktycznie niebroniony Śląsk Cieszyński. Na szczęście w 1945 roku zdecydowana postawa LWP czy kolejarzy polskich skutecznie utrudniła im te plany. Taki to już urok terytoriów spornych. A granica polsko-czechosłowacka była za czasów PRL-u zmieniana wielokrotnie (drobne korekty). Odpowiedz»
  • #4 (odp. na #2) Maciej (2018-01-19 12:26:06)
    Gościkowo leży na terenie Rzeczypospolitej przedrozbiorowej (Wielkopolska), zatem pochodzenie "nepomucka" być może dotyczyło spraw związanych z powodzią (rzeka Paklica). Odpowiedz»
  • #5 (odp. na #4) Marek Potocki (2018-01-19 12:52:21)
    Bardzo możliwe. A miejscowy "fachowiec" faktycznie miał prawo nie wiedzieć, że to od dawien dawna nieoficjalny patron Czech, pod które Śląsk długo podpadał. Odpowiedz»
  • #6 (odp. na #3) ... (2018-01-19 17:43:40)
    Przypomnij sobie kto i w którym roku odebrał Czechom Sląsk Cieszyński ;) Odpowiedz»
  • #7 (odp. na #6) wasiukibic (2018-01-19 23:21:54)
    Ok, widzę że komentarz poleciał, więc zapędziliśmy się zbyt daleko w dyskusji. Odpowiem Ci więc dyplomatycznie: doskonale wiem i wcale mi z tego powodu nie jest wstyd. Koniec off topu. Odpowiedz»
  • #8 B.W. (2018-01-20 14:38:04)
    (odp na#2) Ten "lokalny" święty zawędrował nawet do Poznania gdzie w 1724 na staromiejskim Rynku postawiono okazałą figurę św. Jana Nepomucena z nadzieją, że ochroni miasto przed powodziami, pech chciał, że w 1736 r. miała miejsce jedna z największych powodzi w historii Poznania. Odpowiedz»
  • #9 (odp. na #5) PawelB (2018-05-12 22:54:41)
    Gościkowo leży na prawym brzegu rzeki Paklica, która jest historyczną granicą pomiędzy Wielkopolską i dawną Ziemią Lubuską (mówimy o strukturze z czasów rozbicia dzielnicowego). Wskutek różnych zaszłości ta część byłej Ziemi Lubuskiej weszła w skład Dolnego Śląska (do dzisiaj Świebodzin ma godło na tarczy czerwono-żółtej, czyli barwy dolnośląskie, jak Wrocław), więc przez dłuższy czas Paklica była granicą między Wielkopolską a Śląskiem, póki te obszary nie przypadły Brandenburgii. Stąd do dzisiaj na tej rzece jest granica między dwoma miejscowościami (Gościkowo i Jordanowo). Nic dziwnego, że kultura śląska szeroko rozumiana tam zagościła i pozostała. Do 1975 r. były to też różne powiaty i różne diecezje, chociaż dzieli je tylko mała rzeczka. Odpowiedz»
  • #10 (odp. na #9) Maciej (2018-05-13 12:26:44)
    Pogranicze śląsko-wielkopolskie doskonale widać podróżując (np. rowerem) z Klępska (okolice Sulechowa) do Starego Kramska. Obie miejscowości oddalone są od siebie o przysłowiowy rzut beretem, a zawiłości historyczne (Klępsk leży na terenie historycznego Dolnego Śląska) są do teraz zauważalne. Co więcej, nie uległy one nawet zatarciu na skutek długotrwałej przynależności St. Kramska początkowo do Prus, a później do zjednoczonych Niemiec (od 1793 do 1945 r. z przerwą związaną z istnieniem Księstwa Warszawskiego). W przepięknym klępskim kościele znajdziecie śląskiego orła. Odpowiedz»
  • #11 wasiukibic (2018-06-18 19:03:05)
    Ludzie, dajcie już spokój z tym tematem. Ja zakończyłem o tym publiczną dyskusję w poście 9, a wcześniej admin pousuwał kilka postów. Jest to chyba wyraźny sygnał dla użytkowników, że to nie jest właściwe miejsce na tego typu rozkminy, bo się nam zaraz zrobi wojna Polsko - Polska. Jak ktoś chce koniecznie podebatować to zapraszam na priv. Odpowiedz»

[Dodaj nowy komentarz]

Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Linia kolejowa Kłodzko Nowe – Kudowa Zdrój (- Náchod) (309)

Do zapisu

Wyobraź sobie, że chcesz dowiedzieć się czegoś o linii kolejowej. Na przykład kiedy powstała, jaki miała prześwit, co i z jaką prędkością nią jeździło. Jakie są na niej obiekty inżynierskie, a jakie były. Jakie stacje, przystanki bocznice… No po prostu wszystko.
Myślisz sobie – niewykonalne. Takich danych nie ma, albo są nie do wygrzebania z archiwum. Też tak myślałem, aż wpadł mi w ręce opracowany przez niezastąpionego szperacza w archiwach Jarosława Szczuryka Vel Szczerbę "Historyczny opis linii Łuków – Lublin". Pozycja jest może niegruba (raptem 76 stron), ale niezwykle skondensowana. Nie ma tam opisów przyrody, wycinków z gazet, czy wspomnień. Tylko tabele z danymi, mapy i to wszystko przeplecione archiwalnymi zdjęciami.

Jeśli interesuje cię historia tej linii i chciałbyś się czegoś nowego dowiedzieć, to nie szukaj dalej. Lepszego źródła nie ma. Aby wejść w posiadane tego opracowania skontaktuj się z autorem: Napisz e-mail

Trwa zapis, proszę czekać...