OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Wrocław Muchobór – Gubin Płd. (– Guben) (275)

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2018-06-18 (historia)

Legenda (Wygenerowano dnia: 2018-08-13) | Mapa prędkości (Wygenerowano dnia: 2017-02-27) Jeśli chcesz zobaczyć swój ślad zapisany w formace GPX przejdź tutaj.

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Napisz email do redakcji |

Komentarze:

[pokaż/ukryj starsze ⇅]

  • #7 (odp. na #6) wasiukibic (2018-06-15 17:52:15)
    W tym samym czasie będzie kompleksowo remontowana 50 km linia kolejowa Opole - Nysa, gdzie prace obejmą poza nawierzchnią i urządzeniami srk także perony, przejazdy kolejowe, mosty i wiadukty oraz budowę dwóch nowych przystanków. Koszt to 122 mln zł. A tutaj jedna, śmieszna mijanka i 15% tej kwoty? Gdzie tu logika? Odpowiedz»
  • #8 (odp. na #7) Gert (2018-06-15 19:18:46)
    No cóż... Nie wiem co mam w tej sytuacji powiedzieć...? - Po prostu napisałem to co wiedziałem... Nie jestem "kolejarzem"... Mieszkam w raczej dużym mieście (jedna z pierwszych stolic Polski, a na pewno miasto pierwszego biskupstwa w Polsce - mądremu dość...). Natomiast okolice węzła legnickiego i żagańskiego są bliskie mojemu sercu, albowiem urodziłem się w tamtych okolicach, i mieszkałem tam przez około 25 lat...

    Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że budowa mijanki na jednotorowym szlaku liczącym około 25 km jest "ŚMIESZNĄ" sprawą... Polska jako kraj UE ma szanse na modernizację - w dużej mierze ze środków wspólnotowych - szeregu traktów kolejowych, jednakże środków tych w bardzo znacznym stopniu nie wykorzystuje (wracają one do "Bruxeli"...)…
    Odpowiedz»
  • #9 (odp. na #8) wasiukibic (2018-06-15 19:33:25)
    Źle odczytałeś moją wypowiedź. Sam fakt budowy mijanki w Studziance nie jest śmieszny. Moje zdziwienie budzi jednak kosztorys na tego typu prace, zważywszy na ich niewielki zakres w porównaniu z remontem 50 km linii kolejowej, który kosztuje 6 razy tyle. Odpowiedz»
  • #10 (odp. na #9) Gert (2018-06-19 16:12:51)
    Nie pisałem o mijance w Studziance (bo ona nie miała by aż tak wielkiego znaczenia - zbyt blisko Leszna Górnego), lecz w Wierzbowej Śląskiej (i chyba jej sens dość dobrze uzasadniłem).

    Nie mniej jednak, dziś (19 czerwca) czytałem także w "Rynku Kolejowym", iż... budowa mijanki obecnie przekracza (nawet znacznie) kwotę 20 mln zł (tym razem chodziło o Majdan Królewski w powiecie kolbuszowskim na Podkarpaciu) - faktycznie - zawrót głowy z tymi kosztami...
    Odpowiedz»
  • #11 (odp. na #10) wasiukibic (2018-06-19 21:13:38)
    Ostatnimi czasy, ze względu na boom budowlany, ceny robocizny i materiałów poszybowały znacznie w górę. Oferenci przestrzeliwują też kosztorysy z uwagi na większe prawdopodobieństwo zapłacenia kary w wyniku niedotrzymania terminu i konieczność przepłacenia ludzi czy sprzętu. Odpowiedz»
  • #12 (odp. na #3) hehe... (2018-07-02 01:54:03)
    Czasy się zmieniają i okoliczności też... Stację w Modle (sorry: nie w jakieś tam "Wedłey" czy "Modłej" - szanujmy zasady języka polskiego), zamknięto z racjonalnych przyczyn... Przed kilkodzesioma-laty, oraz później, istnienie tej stacji było uzasadnione bocznicą do Gromadki (zakłady metalurgiczne) i Trzebienia / Karczmarki -ładownia drewna, Baza Paliw ZSRR oraz ładownia Wojsk (PGWAR)… Po opuszczeniu przez Wojska Radzieckie (Rosyjskie) terenu Polski, oraz po upadki Odlewni Żeliwa w Gromadkach, bocznica Modła- Gromadka - Trzebień (linia 314), oraz sama stacja Modła (tzw. Modłoch), stała się zbędna - więc - zresztą chyba słusznie - zamknięto ją. W miejsce stacji ustanowiono przystanek osobowy pn. Modła - z którego korzysta "raz na ruski tydzień pjes z plugawą nohą" - po prostu z tego przystanku niemal nikt nie korzysta (od wsi Modła oddziela ją odległość ponad 2 kM!!). Dlatego też popieram zdanie forowicza (sic!) WASIUKIBIC, co do zasadności przesunięcia lokalizacji przystanku Goliszów (przesunięcie go o około 2 km do niemal centrum tej wioski), jednocześnie podnoszę zasadność zupełnej likwidacji p.o. Modła, albowiem w najbliższej okolicy nie ma żadnej miejscowości (wioski), i każde zatrzymanie pociągu (czy szynobusu) powoduje TYLKO i wyłącznie STRATY SPOŁECZNE...! - Mądremu dość! Odpowiedz»
  • #13 (odp. na #12) wasiukibic (2018-07-02 16:15:07)
    Dlatego właśnie pisałem o dostosowaniu położenia stacji i przystanków do sieci osadniczej, na szczęście coś już się w tej kwestii ruszyło. Niestety, alarmować i dobijać się o to muszą samorządy lokalne, bo peelkowski beton najczęściej sam z siebie nic nie jest w stanie wykrzesać - poza "optymalizacją" polegającą na likwidacji. Goliszów i Biała Złotoryjska są tego jaskrawym przykładem - niedawno linia była w remoncie i dalej pozostał peron w polu. Ja bym się jeszcze zastanowił nad postawieniem peronu w Żelisławiu i między Śliwnikiem i Lubiechowem, bo obie wioski łączy droga, która mniej więcej w połowie odległości między nimi przecina tor kolejowy Nowej Berlinki. Jadąc pociągiem do Żar widzę jak w Modłej najczęściej wysiada 1-2 osoby (jak napisałeś) ale jeszcze za czasów powszechnej służby wojskowej, w piątek wieczór i sobotę rano wsiadali tam Szweje udający się na przepustki łykendowe do domów, podwożeni na stację na pakach w wojskowych Starach z plandeką. Zawsze się zastanawiałem, jak oni na tych pakach wytrzymują w cywilnych ciuchach w czasie mrozów? Czasem i takie przystanki w niewielkich miejscowościach mają swoje 5 minut: w marcowe mrozy bieżącego roku jechałem pierwszym pociągiem z Legnicy do Żar (start po 6 rano), większość szynobusu wypełniała nietrzeźwa i rozśpiewana młodzież powracająca z legnickich klubów nocnych, to w niewielkiej Wierzbowej Śląskiej wysiadło chyba z 15 osób drąc się wniebogłosy. Odpowiedz»
  • #14 (odp. na #13) he... (2018-07-03 21:52:34)
    Nie wiem od czego zacząć...? - Więc może zacznę od końca: Wierzbowa Śl. nie jest taką małą miejscowością, co prawda stacja została tam zamknięta chyba już latach 60 XX wieku, to jednak przystanek (p.o.), który jest położony we wsi i w dodatku blisko centrum wiochy, zawsze zachęcał ludzi do korzystania z niego... Swego czasu pamiętam jak pociąg wówczas pospieszny "BÓBR" rel. Żary - Wrocław - Żary zatrzymywał się tam przez rok czy dwa (1998 - 2000...? - dokładnie już nie pamiętam, ale jest to do ustalenia), i to w sytuacji, że ów POSPIESZNY "nie chciał" zatrzymywać się ani w Lesznie G. ani w Miłkowicach, Malczycach czy Środzie (dolno)Śląskiej… Zatem jakieś tam potoki podróżnych musiały być i to przed laty... Inna sprawa, że jeśli młodzież wraca grupą z libacji nocnych z Legnicy, to chyba jednak nie powinna zakłócać spokoju i komfortu podróży innym pasażerom (choć sam fakt, że po "tak wielkich trudach nocnych" mieli jeszcze siłę i wigor oby drzeć japy "wniebogłosy" to chyba raczej dobrze o nich świadczy - nie mieli oni jeszcze przeżartych gardeł czy za przeproszeniem "mord" alkoholem, co obserwuję na co dzień mieszkając w dużym mieście...).

    A na koniec, to też muszę powiedzieć, iż z moich obserwacji wynika że samorządy lokalne (gminy) same unikają kontaktu/konfrontacji czy po prostu nie są zainteresowane jakąkolwiek formą dialogu i współpracy z "PKP" w omawianym wyżej zakresie...
    Odpowiedz»
  • #15 (odp. na #14) wasiukibic (2018-07-04 19:14:43)
    Szkoda, bo inicjatywa powinna wyjść oddolnie. Nikt nie jest tak dobrze zorientowany o potrzebach miejscowej ludności, jak rada sołecka, parafialna czy gminna. Naiwnym jest liczenie na to, że we Wrocławiu czy tym bardziej w Warszawie ktoś ze stosownych władz zauważy, że lokalizacja jednego przystanku jest bezsensowna, za to brak jest peronów gdzie indziej. Gorzej, Plk nie ma tak naprawdę żadnego interesu, żeby robić dobrze pasażerom, bo ich zysk jest niewielki w stosunku do poniesionych nakładów. Najlepiej nic nie robić i trzepać kasę. Przypominam jak mantrę - Nowa Berlinka była przeznaczona do zamknięcia kilka lat temu! A powinno być inaczej - zarówno zarządca infrastruktury jak i przewoźnik powinni starać się przybliżyć dostęp do pociągów pasażerskich społeczeństwu w realiach XXI wieku, a nie opierać się tylko na tym, co zostało zbudowane w wieku XIX. Kiedyś np. przystanki powstawały w czynach społecznych.
    Młodzież wracająca z imprez to też klienci KD; kupują bilety i robią frekwencję. Dopóki nie są agresywni i nie zanieczyszczają składu - nie widzę problemu. W tamtym składzie było przynajmniej wesoło, jak ktoś puścił z komórki "Sławomira" i jakoś nie zauważyłem, że pozostali pasażerowie czuli się zagrożeni i zmieniali swoje miejsca. Zresztą umówmy się - w tych pociągach ludzie często znają się ze sobą. Zatrzymań pociągów w Rokitkach, Wierzbowej, Lesznie Górnym czy Małomicach nie należy też oceniać li tylko przez pryzmat tych miejscowości, bo tamte stacje/przystanki są teraz oknem na świat dla Chocianowa, Przemkowa czy Szprotawy, a więc miast odciętych od kolei pasażerskiej na skutek "optymalizacji" sieci.
    Odpowiedz»
  • #16 (odp. na #15) Gerti (2018-08-10 07:11:21)
    No i się stało... Przejechałam się tą trasą...- jak za dawnych lat... Kolego Wasikibic - ma pan 100% racji... Jadąc od Legnicy, największa wymiana podróżnych w Rokitkach, dalej trochę mniejsza w Wierzbowej Śląskiej, a później w Lesznie Górnym i Małomicach - z tym że od Leszna G. i Małomic podróżni ciążą wybitnie NA ZACHÓD - czyli do Żagania i Żar. Zaś w stroną przeciwną potoki tworzą się od Wierzbowej Śląskiej ku Legnicy i Wrockowi… Całkowicie bezzasadne są takie przystanki jak Modła (0/1) wymiana... Późniejszym pociągiem było to 0/0 no i mądremu dość... Też dochodzę do wniosku , iż na tej trasie jest jeszcze wiele do uregulowania... Odpowiedz»

[Dodaj nowy komentarz]

Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Linia kolejowa Wrocław Muchobór – Gubin Płd. (– Guben) (275)

Do zapisu

Wyobraź sobie, że chcesz dowiedzieć się czegoś o linii kolejowej. Na przykład kiedy powstała, jaki miała prześwit, co i z jaką prędkością nią jeździło. Jakie są na niej obiekty inżynierskie, a jakie były. Jakie stacje, przystanki bocznice… No po prostu wszystko.
Myślisz sobie – niewykonalne. Takich danych nie ma, albo są nie do wygrzebania z archiwum. Też tak myślałem, aż wpadł mi w ręce opracowany przez niezastąpionego szperacza w archiwach Jarosława Szczuryka Vel Szczerbę "Historyczny opis linii Łuków – Lublin". Pozycja jest może niegruba (raptem 76 stron), ale niezwykle skondensowana. Nie ma tam opisów przyrody, wycinków z gazet, czy wspomnień. Tylko tabele z danymi, mapy i to wszystko przeplecione archiwalnymi zdjęciami.

Jeśli interesuje cię historia tej linii i chciałbyś się czegoś nowego dowiedzieć, to nie szukaj dalej. Lepszego źródła nie ma. Aby wejść w posiadane tego opracowania skontaktuj się z autorem: Napisz e-mail

Trwa zapis, proszę czekać...